Strażnicy graniczni chcący się ożenić nie mieli łatwo.
Po pierwsze musieli prosić przełożonych o pozwolenie, mieć odpowiedni stopień i staż służby, narzeczona zaś musiała cieszyć się nieposzlakowaną opinią. Nawet jednak gdy taki "szczęśliwiec" i jego wybranka spełniali wszystkie warunki, musieli się jeszcze "zmieścić" w ... kontyngencie.

Co roku Komendant Straży Granicznej ustalał kontyngent żonatych strażników. Chodziło o utrzymanie określonego procentu szeregowych w stanie wolnym, gdyż uważano takich za bardziej dyspozycyjnych. Np. w roku 1934 ustalono, że dopuszczalny odsetek żonatych w stosunku do ogólnego stanu ma wynosić:
- oficerów - 100%,
- starszych przodowników 100%,
- przodowników - 90%,
- starszych strażników - 80%,
- strażników granicznych - 60%.
Jeśli ktoś się nie mieścił w kontyngencie to niestety mimo spełniania wszystkich warunków ożenić się nie mógł.

Prowadziło to do rożnych próśb i interwencji przełożonych w celu zmiany tego klucza procentowego. Np. Kierownik Inspektoratu Granicznego w Gdyni prosił Pomorskiego Kierownika Okręgowego o interwencje w Warszawie w celu zniesienia tego klucza procentowego w odniesieniu do podległych mu funkcjonariuszy. Tak się bowiem złożyło, że wszyscy oni przekroczyli już trzydziesty rok życia i mimo to nie mogli wejść w związek małżeński, a krew nie woda...
Nie wiemy, jakie było ostateczne rozstrzygnięcie tej sprawy, ale zważywszy na wiek zainteresowanych przypuszczamy, że pozytywne i zgodę dostali.

tekst: mjr SG dr Grzegorz Cwyl