
O zaginięciu mężczyzny funkcjonariuszy Straży Granicznej powiadomiła jego partnerka. Para na stałe mieszka w Warszawie, ale przebywała na wakacjach w powiecie bieszczadzkim. Kobieta o godz. 21.30 zadzwoniła do Placówki SG w Wojtkowej informując, że jej partner kilka godzin wcześniej wybrał się na wycieczkę rowerową do Arłamowa jednak przez telefon komórkowy powiedział jej, że się zgubił i nie wie jak dotrzeć do domu.
Funkcjonariuszom SG, którzy rozpoczęli poszukiwania, mężczyzna podawał bardzo ogólne informacje o swoim położeniu. Informował, że jest przy drodze asfaltowej i widzi las. Mężczyzna nie był przygotowany na długie przebywanie w nocy w Bieszczadach: był lekko ubrany w dres i klapki, nie miał przy sobie jedzenia i napojów. Rozładował mu się także telefon komórkowy i nie było z nim już żadnego kontaktu. Po około 2 h poszukiwań, około północy, funkcjonariusze SG z Wojtkowej odnaleźli mężczyznę 2 km od miejsca jego zakwaterowania, na jednej z bocznych dróg dojazdowych. Nie wiedział, że jest tak blisko domu.
Od początku tego roku funkcjonariusze Straży Granicznej kilkukrotnie pomagali turystom, którzy przebywali w Bieszczadach. Między innymi pod koniec lipca funkcjonariusze SG z Wetliny udzielali pomocy turyście z Olsztyna, który podczas schodzenia ze szczytu Jawornik doznał kontuzji obu kostek stawu skokowego.
zdj. Bieszczadzki OSG