+48 800 422 322 Telefon interwencyjny SG

plen

Polskie formacje graniczne – SG w liczbach

Statystyka SG
Granice RP
Wyposażenie i infrastruktura
Współpraca międzynarodowa
Historia
Tradycje Stowarzyszenie Weteranów Polskich Formacji Granicznych 80-lecie Straży Granicznej II RP W Szymankowie rozpoczęła się II wojna światowa
Współpraca między służbami
Integracja Logistyczna

Zobacz również

Polskie formacje graniczne – SG w liczbach

W Szymankowie rozpoczęła się II wojna światowa

Data publikacji: 14-05-2008

Szymankowo – wieś pomiędzy Tczewem, a Malborkiem. W okresie II Rzeczypospolitej wieś ta nosiła nazwę Simonsdorf /Szymonowo/ i wchodziła w skład Wolnego Miasta Gdańska. Simonsdorf był bardzo ważnym węzłem kolejowym na przebiegającej tędy magistrali kolejowej Berlin – Królewiec. To tu rozpoczęła się najstraszliwsza z wojen.
W Szymankowie funkcjonowała polska placówka celna, strzegła ona polskich interesów celnych na terenie W.M.G., podobne placówki istniały w innych miejscowościach rozlokowanych wzdłuż  rzeki Nogat. W wyniku Traktatu Wersalskiego obszar celny Gdańska podporządkowano Polsce, na terenie Wolnego Miasta obowiązywały polskie taryfy celne. Jednocześnie mieszkańcy W.M.G. otrzymali przywilej sprowadzania towarów bez cła na własny użytek. Niestety, wykorzystywali oni tą sytuację i nie oclony zakupiony towar odsprzedawali w głąb Polski. W ten sposób doszło do powstania, ogromnego przemytu, którego skutki ponosił polski skarb państwa. Tak powstała „gdańska dziura celna”. Do przeciwdziałania tej sytuacji, ograniczenia skali przemytu strona polska skierowała na teren Wolnego Miasta polskich inspektorów celnych, których zadaniem był właściwy nadzór nad pracą gdańskich funkcjonariuszy celnych.
Gdańsk posiadał własna służbę celną składającą się z funkcjonariuszy narodowości niemieckiej, którzy nie dbali właściwie o interes polskiego skarbu, stąd wynikła konieczność  wzmocnienia polskiego nadzoru. Polscy inspektorzy celni kierowani na teren W.M.G. rekrutowali się z oficerów Straży Granicznej, formalnie podlegali oni Inspektoratowi Ceł, ale nieformalnie byli podporządkowani polskiemu wywiadowi.
Od samego początku inspektorzy spotkali się z niechęcią niemieckiej ludności, ponieważ ukrócili oni, uprawiany przez nich proceder. Tym samym pozbawili ich intratnego źródła dochodu. Im bliżej wojny atmosfera wrogości, jaka się wytworzyła pomiędzy inspektorami, a ludnością niemiecką się nasilała.
W 1939r. sytuacja ta się zaostrzyła jeszcze bardziej ponieważ na teren Wolnego Miasta Niemcy zaczęli przemycać broń, zaostrzyły się też działania hitlerowskich bojówek. 20 maja 1939r. przed siedzibą polskiej placówki celnej, w sąsiednim Kałdowie doszło do gwałtownych zajść, które odbiły się szerokim echem w prasie światowej. W trakcie zamieszek podpalono budynek polskich funkcjonariuszy, hitlerowcy dopuścili się też prowokacji, w trakcie zajść zabili jednego ze swych towarzyszy, zabójstwo zaś przypisali polskiemu inspektorowi. Sytuacja ta podgrzała jeszcze bardziej już i tak napiętą sytuację, odtąd podpalenia, obrzucanie obelgami, kamieniami, opluwanie, bezzasadne aresztowania i inne szykany stały się dniem powszednim polskich inspektorów.
Dochodziło do sytuacji, że niektórzy inspektorzy, tego wszystkiego nie wytrzymywali psychicznie, wystąpiła konieczność ich wymiany. Na ich miejsce kierowano ochotników. Jednym z nich był mój stryj Ignacy Wasielewski ur. 31.07.1893r. w Morownicy k. Śmigla, /Wielkopolska/ weteran Armii Hallera, Komendant przejścia granicznego Jamno.
W dniu 01.08.39r. zgodnie z rozkazem gen. Czumy - o ewakuacji rodzin strażników, Ignacy odprawił żonę z pięciorgiem własnych dzieci, z szóstym dzieckiem żona była w ciąży, do swych rodziców. Sam zaś w tajemnicy przed najbliższymi zgłosił się do służby na teren W.M.G. Został mianowany polskim inspektorem celnym i skierowany do placówki w Szymankowie. Zadaniem polskich inspektorów było nie tylko sprawowanie nadzoru celnego. Inspektorzy mieli też zadania wywiadowcze. Dowództwo W.P. interesowało jakimi silami dysponują Niemcy na terenie Gdańska, jak silnego ataku mogą się z tej strony spodziewać? Bardzo ważną rolę odgrywały też mosty tczewskie, polskie dowództwo przywiązywało do nich wielką wagę.
W marcu 1939r. dowódca Armii Pomorze gen. Bortnowski nakazał je zaminować, chodziło o to, aby w porę je wysadzić i nie dopuścić do wkroczenia Niemców z tej strony do Polski oraz wyeliminować możliwość  przerzutu poprzez te mosty wojsk niemieckich z Rzeszy do Prus, co równałoby się silnym atakiem na Polskę od północy i oskrzydleniem polskich armii. W związku z tym celnikom z Szymankowa wydano rozkaz bacznego lustrowania torowiska ze strony Malborka i informowania o wszystkich nietypowych zajściach saperów w Tczewie. Liczono się z możliwością przerwania łączności telefonicznej, w związku z tym inspektorów wyposażono w rakiety świetlne za pomocą których mieli oni ostrzec obsadę mostów o nadchodzącym niebezpieczeństwie. Dowództwo Wehrmachtu także zdawało sobie sprawę z militarnego znaczenia mostów tczewskich, w związku z tym opracowali oni plan ich zdobycia któremu nadali kryptonim „Dirschau”- był to element planu ”Fall Weiss”. Aby zdobyć mosty hitlerowcy posunęli się do podstępu. Dzień wcześniej 31.08.39r. o godz.22.00 poprosili stację kolejową w Tczewie o przysłanie do Malborka dwóch parowozów w celu przetransportowania wagonów z bydłem. Polscy kolejarze oba parowozy wraz z obsługą wysłali, aby nie podsycać napiętej sytuacji. W Malborku, Niemcy polskich kolejarzy aresztowali, zdjęli z nich mundury w które ubrali niemiecką drużynę parowozową.
O godz.4.00 pociąg nr 963 z niemieckimi kolejarzami w polskich mundurach i ukrytą w wagonach zamiast bydła, specjalną jednostką Wehrmachtu ruszył w kierunku Tczewa z zamiarem opanowania mostów. Rozpoczęła się operacja „Dirschau”. O godz. 4.20 pociąg ten wjechał na stacje w Szymankowie, równocześnie z wjazdem pociągu, do budynku szymankowskiego dworca wkroczyli miejscowi hitlerowscy bojówkarze. Ich celem było obezwładnienie przebywających tu Polaków. Polacy nie dali się zaskoczyć, inspektorzy Szarek i Wasielewski zdążyli wystrzelić rakietę, którą dostrzegli saperzy przy tczewskim moście. Kolejarze zaś zdołali przestawić zwrotnicę, tak, że pociąg z Niemcami wykoleił się, dzięki temu saperzy mieli wystarczająco dużo czasu do przygotowania mostów do wysadzenia. Wasielewski i Szarek zostali zabici przez hitlerowców zaraz po wystrzeleniu rakiety ok. 4.30. Kiedy mosty w Tczewie wyleciały w powietrze hitlerowcy w Szymankowie wpadli we wściekłość, urządzili na Polaków polowanie, zabijali ich gdzie popadnie – w miejscach pracy, w mieszkaniach. Tego ranka w Szymankowie zamordowano 21 Polaków, były to pierwsze ofiary II WŚ, był to pierwszy mord tej wojny, zginęli z powodów rasowych – za to, że byli Polakami. Wieczorem niemieccy kolejarze zakopali zwłoki pomordowanych na skraju wsi, na mogile postawili tablicę z napisem „tu leży polska mniejszość narodowa”. Na grobie Polaków urządzili też śmietnik. Po wojnie miejsce to uprzątnęli tczewscy kolejarze,
postawili pomnik.
W 1947r. odbyła się ekshumacja i ciała pomordowanych przeniesiono na Cmentarz Bohaterów na gdańskiej zaspie. Ten bestialski mord przeżył Alfons Lessnau, który padł po oddaniu do niego strzałów i udał nieżywego – po wojnie był świadkiem na procesie Alberta Forstera.
Przeżył też Erwin Karczewski – bohaterski, wówczas 14-letni  harcerz, goniec polskich placówek celnych. 01.09.39r. Niemcy Erwina schwytali, oskarżyli go o szpiegostwo i skazali na karę śmieci, nie wymierzono mu jej, skierowano go do obozu Stuthoff, gdzie uległ wypadkowi urwania lewej ręki. Po wojnie Pan Erwin ponownie został skazany na karę śmierci, tym razem przez UB, opatrzność czuwała nad Panem Erwinem i tym razem uniknął szczęśliwym trafem śmierci. W 1973r. został przymuszony do emigracji dziś mieszka w Niemczech, jest corocznym gościem uroczystości rocznicowych jakie odbywają się w Szymankowie ku  czci poległych celników i kolejarzy. W uroczystościach tych co roku biorą udział przedstawiciele najwyższych władz państwowych, liczne delegacje kolejarzy, celników, S.G. z całego kraju, rodziny oraz miejscowe społeczeństwo. W trakcie uroczystości w licznych mowach podkreśla się odwagę, męstwo i poświęcenie tych pierwszych obrońców ojczyzny. Tamtego pamiętnego dnia zginęli inspektorzy – Stanisław Szarek, Ignacy Wasielewski, Jan Michalak, Władysław Kamiński, Eugeniusz Jarszyński, oficer polskiego wywiadu por. ”Kordian”, którego nazwisko zatarła historia oraz 15-tu pracowników kolei. Ci ludzie swą bohaterską postawą zasłużyli na cześć i pamięć.
Należy dodać, że do dziś w pełni udało się ustalić personalia tylko ins. Ignacego Wasielewskiego, na ustalenie to czekają pozostali funkcjonariusze .
Jeżeli by ktoś z państwa coś wiedział na temat wymienionych inspektorów proszę o kontakt.

OPRACOWAŁ Michał Skrzypczak

Korespondencję prosimy kierować na adres:
Stowarzyszenie Weteranów Polskich Formacji Granicznych
Al. Niepodległości 100,     02-514 Warszawa
e-mail: swpfg@interia.pl

BIP